Domek wyglądał dokładnie tak jak opisała go Xenija, stary, zrujnowany wręcz, trzymał się jeszcze tylko na pomocą magii. Wyglądał komicznie wśród dumnych zaczarowanych drzew. Pustelnik podszedł bliżej i spojrzał w okno. Zniszczony fotel, kominek i stół. Widać było, że Strażnik nie miał zbyt wielu potrzeb. Pat^^ nie znalazł gospodarza w domu. Przeszedł alejką ku wzgórzu, na którym znajdowała się wieżyczka obserwacyjna. Spokojnym krokiem mijał kolejne Mary. W końcu znalazł się przy wejściu do niewysokiego budynku.
- Zaginiony skarbie z nieba, poskąp mnie kawałka chleba.
- Zaraz Ci tak poskąpię, że zobaczysz. – Krzyknął z góry ktoś znajomy. Pustelnik zwrócił oczy na miejsce z którego dobiegał głos i zobaczył burzę czarnych jak Amirater włosów.
- Zawsze lubiłeś moje rymowanki, Jassin – powiedział udając powagę Pat^^.
- Może wejdziesz.
Chłopak wszedł do środka i poszedł w górę krętymi schodami, otworzył klapę w suficie i znalazł się w okrągłym pomieszczeniu z dwoma niskimi krzesłami. Na jednym z nich siedział Jassin przyglądając się bacznie nowoprzybyłemu.
- Bezimienny.
- Jassin.
- Zamierzasz tak stać w klapie w podłodze ?
- Dla mnie to klapa w suficie.
- Oj nie wymądrzaj się już – ponaglił strażnik – wchodź !
Pat^^ wgramolił się niezdarnie do pomieszczenia i usiadł naprzeciw przyjaciela. Bacznie przyglądał się ścianom, których praktycznie nie było. Była tylko niewysoka balustrada i cztery kolumienki, które podtrzymywały dach. Wieża obserwacyjna, nazwa mówił sama za siebie. Z niej obserwowano co się dzieje na świecie. Posiadała to samo zaklęcie co witraż w Tęczowym Pałacu. Wydać zeń było cały świat.
- Nie trzeba było nas ratować – powiedział Pat^^ dalej rozglądając się po pomieszczeniu.
- Mhm, jasne – mruknął w odpowiedzi – Iris na pewno by sobie poradziła. Nie doceniłem jej.
- Co sugerujesz ? – zapytał lekko poirytowany Pat^^
- Na Archaniołów rozejrzyj się przypatrz się swoim poczynaniom tracisz moc. Tracisz kontrolę nad własną twórczą siłą.
- Poradzę sobie. – rzekł sucho Pustelnik.
- Nie wątpię, lecz od kąt Andree odeszła, będziesz miał problemy z tym i owym. Brak nadziei na lepsze jutro nie poprawi Twojej sytuacji. Albus wyjeżdża, tego się boisz. On będzie przy Tobie zawsze. Zrozum to wreszcie. Pragniesz jego szczęścia. Wiem to, bo tu mieszkam i Twe pragnienia nie są dla mnie tajemnicą. Ale boisz się, że jak wyjedzie, Ty sobie nie poradzisz. Nie zapominaj, masz przyjaciół. Tych prawdziwych. Michael zostaje on będzie potrzebował Twej pomocy, on też boi się jutra. Czeka Cię wiele łez i jeszcze więcej bólu. Lecz owoce Twej pracy się opłacą, posłuchaj starego wygi. Przeżyłem jako strażnik tego lasu wieki.
- Tyle, że Ty byłeś aniołem. Nie umywam się do Twych zdolności.
- Czy Ty nie rozumiesz ?
- Najwyraźniej nie. – żachnął się Pat^^.
- Nie zachowuj się jak dawniej, jak rozwydrzone małe dziecko. Miałeś być następcą samego Pierwszego Gabryela. Uwierz w siebie inni w Ciebie wierzą. Wyzwól się z własnego opętania, sam się ograniczasz. Fryderyk mi napomknął.
- Byłeś u niego z powodu Betty, prawda ? – zmienił temat Pustelnik.
- A owszem.
- Bajoo dalej włada jej sercem ?
- Ano, niestety. To tego wszystkiego dochodzi jeszcze Atyl. Która rów…
- Wiem – przerwał brutalnie samotnik.
- Emilia jest w Raju. Wypłynęła zaraz po rzuceniu na Ciebie imiennego zaklęcia. Czy Ty wiesz kim ona Cię uczyniła? – zapytał poważnie Strażnik.
- Eee…- nie przejął się Bezimienny. – Raczej mało mnie to interesuje.
Jassin wstał z niepisaną furią na twarzy:
- Ależ Ty jesteś bezczelny – wrzasnął – ja się do Ciebie nie umywam. Nie mogę Cię uświadomić, nie ja jestem Twym opiekunem. Tylko Gabryel może powiedzieć Ci kim naprawdę jesteś, kim uczyniła Cię Twa chrzestna. Nawet nie umiesz sobie wyobrazić kogo ona z Ciebie zrobiła. Zrozum to wreszcie jesteś kimś wyjątkowym.
Pat^^’a wbiło w krzesło. Takiego obrotu sprawy się nie spodziewał.
- Ja ?
- Ty – warknął rozwścieczony do granic możliwości. – Zachowujesz się stokroć gorzej niż zakochane w urokach wróżki, czy w iluzjach anioły.
- Przepraszam – powiedział pełen żalu na siebie samego.
- Mnie jest Ciebie po prostu żal. – głos Jassina zaczął się łamać – Na Twe bardzki złożone zostało ogromne brzemię, w pojedynkę sobie nie poradzisz. Albus może nie zdążyć Ci powiedzieć kim jesteś. Być może sam będziesz musiał to w sobie odkryć.
- Boję się – szepnął – Komu mam zaufać ?
- Prawdziwy przyjaciel to taki, który jak pozbawisz go magii, użyczy Ci jeszcze swej mocy.
Bezimienny popatrzył się w tę niebieską toń jego głębokich jak dusza ludzka oczu. Wstał, nogi mu odmawiały posłuszeństwa. Był przerażony tym co usłyszał. Nie spuszczając z oczu wzroku strażnika, objął go mocno i szepnął do ucha:
- Chcę do Raju.
- Nie mój drogi, wiele jeszcze pokoleń minie zanim Ty osiądziesz w Raju.
Stali tak. Mag i lekko przeźroczysty strażnik.
- Dziękuję – wykrztusił przez łzy Pustelnik
- Nie mnie dziękuj lecz swym opiekunom. Albusowi czy Michaelowi. To ich zasługa, oni Cię pielęgnują i trzymają Cię przy, życiu, nie długo przyjdzie Ci się odwdzięczyć.
Z tej szczerej rozmowy wyrwał ich krzyk Xaniji. Szukała Bezimiennego. Jassin raz jeszcze spojrzał Pat^^’owi w oczy i rozpłyną się w powietrzu. Pustelnik wybiegł najszybciej jak się da ku władczyni Serca.
- Cóż się dzieje – wołał biegnąc.
- Eryk pragnie Cię widzieć. To ważne. Musicie jak najszybciej udać się do domu Iris, tam was poszukuje. Wiem, widziałam to na jego Pragnieniu. To ważne – powtórzyła.
Pobiegli razem ku wiosce.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Czasem mam wrażenie, że znasz Jassina tak samo dobrze jak ja albo nawet lepiej, bo przy mnie nie zachowuje się tak inteligentnie xD
OdpowiedzUsuńAkcja się rozwija, a ja się wciągam jeszcze bardziej...
Od momentu: "Fryderyk mi napomknął." pojawia się sporo imion nieznanych. Jeśli chcesz z tych opowiadań stworzyć książkę dla wszystkich, musisz unikać tajemnic. Bo i ile Cię znam, już za chwilę zapomnisz, że pojawiło się wcześniej coś niezrozumiałego i pominiesz to.
OdpowiedzUsuń