sobota, 30 maja 2009

1.

Sięgnął po jedną z tysiąca zakurzonych książek. Otarł rękawem brud z okładki i przeczytał : „Tęczowy Chłopiec i przyjaciele”. Były tam takie dzieła jak „ Sens Czasu” pisana z Iris czy „Głębia Bytu” wspólnego pióra z Ker. Przeglądał tak strony dawniej napisanych przez siebie dzieł, kiedy wypadł z książki list. Ten marchewkowy papier, tylko jedna osoba takiego używała. Podniósł ów przedmiot i usiadł, odłożył książkę na stole i zaczął czytać list od Elektry. Po krótkiej lekturze wstał i podszedł do okna, niebo było rozdarte na dwoje. Po prawej miało granatowo szary kolor, po lewej zaś błękitno różowy. Morska bryza uderzała go w twarz. Zaczęło padać. W chwile później na bezkresie nieboskłonu zawitała tęcza. Pustelnik się uśmiechnął. Elle była daleko
-„Wypadało by do niej napisać” – pomyślał
Jak pomyślał tak zrobił, wyjął ciemno turkusowy atrament, pióro, kremową papeterie i usiadł przy stole. Zaczął kreślić przekrzywione litery: „Najdroższa Elektro”
Już miał pisać dalej kiedy ktoś zapukał do drzwi. Lekko zdziwiony wstał i otworzył. Na deszczu stał goniec.
- Rany Eryku wejdź do środka – ponaglił gościa gospodarz.
- Gabryjelu przybyłem tylko na chwilę. – tłumaczył się goniec
- Co nie zmienia faktu, że kultura nakazuje zapraszać gości. Eryku wejdź do środka proszę.
- Niech będzie – uległ posłaniec.
- Co Cię tu sprowadza chłopcze ? Przecie powinieneś przyjść jutro. – zapytał Pustelnik i postawił czajnik na kominku
- Widzisz mój drogi, mam dla Ciebie coś co nie mogło czekać.
- Cóż to takiego ?
- Chłopak zawahał się chwilę. – List od Czasu.
Pat ^^ zwrócił na niego zmęczone zielone oczy – Czas ? Domyślam się o czym pisze. No nic. Masz coś jeszcze ? – zmienił temat.
- Owszem list od Jazz’a i coś od Michael’a. A Ty masz coś dla mnie?
- Od Michała powiadasz hmm... – zamyślił się – A dla Ciebie owszem. Weź ten list do Iris – wręczył mu zieloną kopertę – i to – powiedział wręczając posłańcowi Srebrną kopertę – To do Sharon. – Napijesz się herbaty ? – zapytał gospodarz
- Wybacz już widnieje, muszę wracać do miasta by mnie ulewa nie spotkała w drodze, ale Dzięki za wszystko, dziękuję Ci Gabryjelu. – żegnał się Eryk
- Przybędziesz jutro ? Mam list do Elektry, nie powinien czekać.
- Z przyjemnością. Może nawet zostanę jutro na chwilę lub dwie. Teraz bywaj mój drogi. – Powiedział w drzwiach.
Gospodarz staną na stopniach przed domkiem. Goniec wsiadł zręcznie na konia i uśmiechnął się na pożegnanie. Ruszył, by w chwilę później zniknąć za drzewami. Pustelnik westchnął wrócił do domku, zamkną drzwi. Usiadł przy stole i pisał dalej: „Droga Elektro”

poniedziałek, 4 maja 2009

Początek.

Był to mały, okrągły, kamienny domek, we wschodniej części boru. Do izdebki prowadził pasek żwiru. Wszędzie panowała zieleń. Był to piękny, spokojny, czarujący zaułek. Powietrze było czyste. Drzewa dawały przyjemy cień. Pustelnik mógł więc często przechadzać się spacerem po lesie. Do miasta były dwie godziny drogi piechotą, bywał tam raz w tygodniu, by uzupełnić zapasy. Mimo pustelniczego życia często miewał gości. Przychodzili po radę lub po prostu p0rozmawiać. On zawsze raczył rozmową. Częstował herbatą, ciastkami, czekoladą. Dwa razy w tygodniu przybywał do niego goniec. Dawał mu parę listów adresowanych do Pustelnika. Pustelnik zawsze dawał mu co najmniej jeden list w zamian, by wysłał go do danej osoby. W chatce pustelnika były 3 krzesła, niewielki stół, kominek, ogromna skrzynia z listami i wiele półek z książkami, a w każda książka, chowała w sobie choćby jeden list, choćby jedno wspomnienie. Były tam nawet takie dzieła, w których była wzmianka o Pustelniku. Był to kolejny dzień, Pustelnik wyszedł z domku, wziął w rękę swój kij i poszedł do lasu. A jak wrócił, czekała go mała niespodzianka, ale to już inna historia.