poniedziałek, 4 maja 2009
Początek.
Był to mały, okrągły, kamienny domek, we wschodniej części boru. Do izdebki prowadził pasek żwiru. Wszędzie panowała zieleń. Był to piękny, spokojny, czarujący zaułek. Powietrze było czyste. Drzewa dawały przyjemy cień. Pustelnik mógł więc często przechadzać się spacerem po lesie. Do miasta były dwie godziny drogi piechotą, bywał tam raz w tygodniu, by uzupełnić zapasy. Mimo pustelniczego życia często miewał gości. Przychodzili po radę lub po prostu p0rozmawiać. On zawsze raczył rozmową. Częstował herbatą, ciastkami, czekoladą. Dwa razy w tygodniu przybywał do niego goniec. Dawał mu parę listów adresowanych do Pustelnika. Pustelnik zawsze dawał mu co najmniej jeden list w zamian, by wysłał go do danej osoby. W chatce pustelnika były 3 krzesła, niewielki stół, kominek, ogromna skrzynia z listami i wiele półek z książkami, a w każda książka, chowała w sobie choćby jeden list, choćby jedno wspomnienie. Były tam nawet takie dzieła, w których była wzmianka o Pustelniku. Był to kolejny dzień, Pustelnik wyszedł z domku, wziął w rękę swój kij i poszedł do lasu. A jak wrócił, czekała go mała niespodzianka, ale to już inna historia.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
jeszcze-nie-spełnione marzenie i czerwony kapturek na obrazku? pozytywnie =D
OdpowiedzUsuńbardzo pozytywnie =D Podoba mi się motyw korespondencji ;) czekam na "Inną historię" ;)
OdpowiedzUsuńJeśli to jest początek tego Wielkiego, Skomplikowanego Świata, który stworzyłeś, to mam nadzieję, że małość i skromność początku doprowadzi do tego, czego po twojej pociągowej opowieści się spodziewam, a w czym się zakochałam. Będę dzielnie teraz czytać;D Gwieździste pozdrowienia;*
OdpowiedzUsuń