- Nie lubię tegoż rodzaju uroczystości, więc przejdźmy proszę do konkretów, trochę mi się spieszy. Pragnę rozdać wam nowy plan, i poinformować, że zaczynacie w tym roku myślenie niegdysiejsze i naukę o rodzajach miast w królestwie, ta druga o dość rozległa nauka, ale myślę, że będzie mięli z nią problemów. – Zaczęła przechadzać się między ławkami uczniów wręczając im rulony pergaminu. Kiedy skończyła znów stanęła na środku i powiedziała:
- Pragnę jeszcze przywitać dwójkę nowych istot, które wraz z wami będą uczęszczali na zajęcia drugiego roku towarzystwa. – Tu wskazała ręką na hobbita i bardzo ciekawą czarodziejkę, która musiała mieć coś wspólnego z flamandorami.
Pat podniósł nieśmiało rękę. Kiedy Simeba machnęła, by mówił zaczął:
- Czy mamy jakieś zmiany? Krążą plotki po towarzystwie, że paru mistrzów i mistrzyń odeszło.
- Cóż to prawda. Zmienia wam się w sumie siedmiu mistrzów.
- Siedmiu?! – krzyknęła Bella – A-a-ale jak to? – zaczęła się jąkać. Toć to przecież połowa wszystkich, którzy nas uczyli.
- Wybacz Bello, ale to nie nasza sprawa. Plotki szaleją po całym Królestwie, nie wiadomo ile w nich prawdy. Nawet ja sama nie wiem dokładnie, kto z waszych mistrzów został. Pewniakiem jest to, że uczyć was dalej będzie mistrzyni Teranie. – po tych słowach w Sali powstał szum.
- Nie po to pisaliśmy listy, by odeszła, żeby teraz została. Będzie się na nasz mścić. – warknął Harold.
- Kto pisał ten pisał. – rzuciła z niesmakiem w głosie Waridi.
- Dość! – uciszyła ich Simeba. – Wszystkiego się dowiecie na przestrzeni najbliższych dni. Teraz proszę idźcie już sobie. Nacieszcie się ostatnią wolną chwilą przed kolejnym czasem pracy i nauki. To przedostatni rok przed wielkim egzaminem. Jak dobrze wiecie, Czas nie działa na waszą korzyść. Więc dziś jeszcze balujcie. Lecz jutro stawcie się wraz ze wschodem słońca w Zamku Towarzystwa. – spojrzała na swój notatnik – Skończyłam, możecie już iść.
Sala wyludniła się bardzo szybko. Pat wychodząc zaczepił Matyldę i razem skierowali się ku wyjściu. Nie było to jednak tak proste. Cała salwa znajomych twarzy domagała się należytego powitania po tak długim braku kontaktu. Minęli kolejno Andikę, Hebaatę i Betty (ale w tym przypadku Pat nie został uraczony nawet spojrzeniem, bowiem oczy B. zwrócone były w stronę Bajoo). Dochodziła do tego cała gama mistrzowskiego ciała, którym również trzeba było oddać należyte pokłony. Jednak po 10 minutowej przeprawie przez morze różnych istot wydostali się w końcu na zewnątrz. W drzwiach pustelnik ujrzał jeszcze Jazza, ale nawet nie drgnął. Coś innego zwróciło jego uwagę, Jazz stał i czytał ogromny transparent: „Spotkanie Młodych Magów”.
- Idziesz Pat? – usłyszał w głowie telepatyczną wiadomość od czarodzieja. Samotnik puścił to pytanie mimo uszu i odszedł.
- Oczywiście że idę – odpowiedział groźnie w przestrzeń, tak, że nikt go nie usłyszał.
Pustelnik i Penelopa pożegnali serdecznie Bellę i Waridi i ruszyli w stronę małego, skromnego pałacyku Matyldy. Rozprawiając jak zwykle o wszystkim i o niczym.
niedziela, 29 maja 2011
Subskrybuj:
Posty (Atom)