niedziela, 29 maja 2011

9 cz. II

- Nie lubię tegoż rodzaju uroczystości, więc przejdźmy proszę do konkretów, trochę mi się spieszy. Pragnę rozdać wam nowy plan, i poinformować, że zaczynacie w tym roku myślenie niegdysiejsze i naukę o rodzajach miast w królestwie, ta druga o dość rozległa nauka, ale myślę, że będzie mięli z nią problemów. – Zaczęła przechadzać się między ławkami uczniów wręczając im rulony pergaminu. Kiedy skończyła znów stanęła na środku i powiedziała:
- Pragnę jeszcze przywitać dwójkę nowych istot, które wraz z wami będą uczęszczali na zajęcia drugiego roku towarzystwa. – Tu wskazała ręką na hobbita i bardzo ciekawą czarodziejkę, która musiała mieć coś wspólnego z flamandorami.
Pat podniósł nieśmiało rękę. Kiedy Simeba machnęła, by mówił zaczął:
- Czy mamy jakieś zmiany? Krążą plotki po towarzystwie, że paru mistrzów i mistrzyń odeszło.
- Cóż to prawda. Zmienia wam się w sumie siedmiu mistrzów.
- Siedmiu?! – krzyknęła Bella – A-a-ale jak to? – zaczęła się jąkać. Toć to przecież połowa wszystkich, którzy nas uczyli.
- Wybacz Bello, ale to nie nasza sprawa. Plotki szaleją po całym Królestwie, nie wiadomo ile w nich prawdy. Nawet ja sama nie wiem dokładnie, kto z waszych mistrzów został. Pewniakiem jest to, że uczyć was dalej będzie mistrzyni Teranie. – po tych słowach w Sali powstał szum.
- Nie po to pisaliśmy listy, by odeszła, żeby teraz została. Będzie się na nasz mścić. – warknął Harold.
- Kto pisał ten pisał. – rzuciła z niesmakiem w głosie Waridi.
- Dość! – uciszyła ich Simeba. – Wszystkiego się dowiecie na przestrzeni najbliższych dni. Teraz proszę idźcie już sobie. Nacieszcie się ostatnią wolną chwilą przed kolejnym czasem pracy i nauki. To przedostatni rok przed wielkim egzaminem. Jak dobrze wiecie, Czas nie działa na waszą korzyść. Więc dziś jeszcze balujcie. Lecz jutro stawcie się wraz ze wschodem słońca w Zamku Towarzystwa. – spojrzała na swój notatnik – Skończyłam, możecie już iść.
Sala wyludniła się bardzo szybko. Pat wychodząc zaczepił Matyldę i razem skierowali się ku wyjściu. Nie było to jednak tak proste. Cała salwa znajomych twarzy domagała się należytego powitania po tak długim braku kontaktu. Minęli kolejno Andikę, Hebaatę i Betty (ale w tym przypadku Pat nie został uraczony nawet spojrzeniem, bowiem oczy B. zwrócone były w stronę Bajoo). Dochodziła do tego cała gama mistrzowskiego ciała, którym również trzeba było oddać należyte pokłony. Jednak po 10 minutowej przeprawie przez morze różnych istot wydostali się w końcu na zewnątrz. W drzwiach pustelnik ujrzał jeszcze Jazza, ale nawet nie drgnął. Coś innego zwróciło jego uwagę, Jazz stał i czytał ogromny transparent: „Spotkanie Młodych Magów”.
- Idziesz Pat? – usłyszał w głowie telepatyczną wiadomość od czarodzieja. Samotnik puścił to pytanie mimo uszu i odszedł.
- Oczywiście że idę – odpowiedział groźnie w przestrzeń, tak, że nikt go nie usłyszał.
Pustelnik i Penelopa pożegnali serdecznie Bellę i Waridi i ruszyli w stronę małego, skromnego pałacyku Matyldy. Rozprawiając jak zwykle o wszystkim i o niczym.

2 komentarze:

  1. Hebaata <3 Mistrzostwo to za mało. Skoro teraz zaczęliśmy nasz mały zakład, to myślę, że powinnam stosownie zwiększyć tempo, byś nadal żył w świadomości, że tworzę 7 razy szybciej od Ciebie. Ale czymże są strony zapełnione bezsensownym bełkotem wobec Królestwa.

    OdpowiedzUsuń
  2. No, doczekaliśmy się... oo widzę, że jesteśmy ponad rok do tyłu..ciekawe, ciekawe. Jestem cała szczęśliwa, że jesteś obciążony tym zakładem, bo przynajmniej coś będzie się działo na tym blogu..;) A nie..post raz na pół roku..kto to widział..;P

    OdpowiedzUsuń